Koncerty: Fish, Klub Progresja, Warszawa, 9 października 2013

Sześć lat Fish kazał czekać na swoje nowe studyjne wydawnictwo. Na początku września ukazał się album zatytułowany „A Feast of Consequences”. A Fish ruszył w trasę promować nowe wydawnictwo. 9 października w bemowskim Klubie Progresja odbyła się kolejna odsłona „The Moveable Feat Tour”. Był to drugi z ośmiu koncertów artysty w Polsce.

Nie było występów poprzedzających koncert głównej gwiazdy. Tego dnia sceną niepodzielnie zawładnął Fish i jego zespół, w którego składzie znaleźli się gitarzysta Robin Boult, grający na instrumentach klawiszowych Foss Paterson, basista Steve Vantsis otaz perkusita Gavin Griffiths. Punktualnie o dwudziestej popłynęły pierwsze dźwięki utworu Perfume River, który otwiera nowe wydawnictwo szkockiego wokalisty. Tajemnicze, stopniowo narastające znakomicie wprowadziły w klimat koncertu. A chwilę później mogliśmy usłyszeć tytułowy utwór z najnowszej płyty byłego wokalisty Marillion.

Po nim nastąpił bodaj najbardziej zapadający w pamięć moment koncertu – wykonanie utworu Script for a Jester’s Tear. Tytułowa kompozycja pochodząca z debiutanckiego albumu zespołu Marillion spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem publiczności. Trzydzieści lat po premierze utwór ten nadal brzmi znakomicie, a jego koncertowa wersja była wprost oszałamiająca. Szkoda, że z tego albumu nie pojawił się na koncercie Garden Party. Może następnym razem:) Fish dedykował wykonanie Script for a Jester’s Tear Piotrowi Kaczkowskiemu, który miał możliwość, jako pierwszy na świecie, zagrać utwory z „A Feast of Consequences”.

Setlista koncertu składała się głównie z utworów pochodzących z ostatniej płyty Fisha. Obok dwóch wspomnianych wcześniej kompozycji pojawiły się także All Loved Up, Blind to the Beautiful oraz fragmenty suity High Wood: Crucifix Corner, The Gathering i Thistle Alley. High Wood została zainspirowania przeżyciami dziadka wokalisty, który walczył podczas pierwszej Wojny Światowej w bitwie nad Sommą. Suita Fisha to hołd dla tych wszystkich, którzy brali udział w tym przerażającym konflikcie, a zwłaszcza dla młodych ludzi zderzonych z horrorem przekraczającym ich zdolności percepcyjne.

Choć dużą cześć koncertu wypełniła muzyka z najnowszego albumu, to nie zabrakło także kompozycji z poprzednich solowych wydawnictw Fisha. Zgromadzona publiczność mogła usłyszeć takie utwory jak Dark Star, What Colour is God?, Mr 1470. Zwieńczeniem koncertu było medley składające się z fragmentów klasycznych kompozycji Marillion oraz solowych utwórów Fisha: Assassing, Credo, Tongues, Fugazi, White Feather i View from the Hill

Publiczność nie pozwoliła jednak szybko zniknąć artyście ze sceny. Fish musiał jeszcze dwukrotnie bisować. Pierwszy bis wypełniły dwie kompozycje Freaks (z repretuaru Marillion) oraz Lucky. Definitywnym zwieńczeniem koncertu było porywające wykonanie utworu The Company pochodzącego z pierwszego solowego albumu Fisha „A Vigil in the Wilderness of Mirrors”.

Fish udowodnił, że jest znakomitym wokalistą, potrafiącym znakomicie nawiązać kontakt z publicznością i stworzyć, przy pomocy bardzo prostych środków technicznych, znakomity show. On, czterech muzyków i wyświetlane w tle animacje wykreowały niesamowity nastrój. Wiele utworów, które Fish wykonał, zostało przez niego ozdobionych ciekawymi opowieściami dotyczącymi ich źródeł oraz wydarzeń z nimi związanych.

Tego wieczora Fish był w znakomitej formie zarówno jako wokalista, jak i showman. Tańczył, rozmawiał z publicznością i fantastycznie śpiewał. Choć sam przyznał się do 55 lat na karku, kompletnie nie było ich widać podczas koncertu. Tego koncertu nie wolno było przegapić.

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: